SZCZĘŚLIWY, KOMU ODPUSZCZONO GRZECH!


Pociąg z trudem pokonuje górzysty teren, wspinając się mozolnie na coraz wyższe wzniesienia. Sapiąc i dysząc stara lokomotywa wiezie gości do miejscowości uzdrowiskowych.

W oknach można dostrzec radosne, ożywione twarze pasażerów, wpatrujących się z zachwytem w urokliwy krajobraz. Tylko w jednym z przedziałów, w którym podróżuje dwóch mężczyzn, panuje odmienny, smutny nastrój.

 Młodszy z mężczyzn wygląda tak, jakby przytłaczał go jakiś wielki ciężar; widać, że poważne zmartwienie obciąża jego serce.

Starszy współpasażer obserwuje go uważnie i w milczeniu, a w końcu nawiązuje z nim rozmowę. Młodszy jest niespokojny i nerwowy, z trudem panuje nad przepełniającym go napięciem i podnieceniem. Widząc jednak, że nie spotkał się ze zwykłą ciekawością, lecz z życzliwym i współczującym zainteresowaniem, nabiera zaufania i zaczyna opowiadać.

– Siedziałem parę lat w więzieniu, dziś rano zostałem zwolniony, a teraz wracam do rodzinnego domu... Zrobiłem coś haniebnego!... Przyniosłem wstyd moim najbliższym!...

– Przez te wszystkie lata nie odwiedzili mnie ani razu... niewiele też pisali... Nie mam im tego za złe, w końcu osadzono mnie na drugim końcu kraju, a rodzice są w podeszłym wieku i nie najlepszego zdrowia... Tak, nie mam, nie mogę im tego mieć za złe, gdyż zlekceważyłem ich i znieważyłem ich miłość do mnie...

– Listy też w naszym domu pisywało się z trudem i bardzo rzadko...

– Czasem mam nadzieję, że mi przebaczyli, ale mam co do tego wiele obaw. Nienawidzę swojego minionego życia i bardzo żałuję tego, co się stało!

Ukrył twarz w dłoniach, a ramionami wstrząsnął mu tłumiony szloch.

Po chwili mówił dalej.

– Napisałem rodzicom, żeby dali mi znak przebaczenia... Ten pociąg przejeżdża tuż obok naszego domu... prosiłem więc, żeby, jeśli mi przebaczyli... wywiesili białą wstęgę na starej jabłoni, która rośnie w sadzie, tuż obok nasypu kolejowego... Chcę im w ten sposób ułatwić sytuację, bo jeśli mi nie przebaczyli i nie chcą mnie widzieć w domu... jeśli nie będzie wstęgi... nie wysiądę z pociągu... Pojadę dalej, choć nie wiem, dokąd...

 Niepokój młodego człowieka coraz bardziej wzrastał. Pociąg zbliżał się do jego miejscowości, a on wyraźnie bał się spojrzeć w okno.

– Za chwilę przejedziemy przez mały mostek, a potem... potem będzie już nasz sad...

Starszy mężczyzna zamienił się z nim miejscem, zapewniając, że będzie pilnie obserwował okolicę. Wkrótce potem położył mu bez słowa rękę na ramieniu, a w jego oczach pokazały się łzy, gdy powiedział:

– Oto i ona. Wszystko w porządku!

 Cała jabłoń od najniższych konarów, aż po najwyższe gałęzie, pełna była białych wstążek!

W tym momencie z twarzy młodego znikła gorycz, troska i niepewność. Jego oczy zapłonęły radością i szczęściem! Obaj poczuli się, jakby przeżyli cud!

Bo to był naprawdę cud – cud miłości i przebaczenia!

 Drogi Czytelniku, Ty też możesz przeżyć to szczęście! I Ty jesteś grzesznikiem z obciążonym sumieniem. Ciebie także grzech trzyma z dala od domu Niebieskiego Ojca. O, gdybyś wiedział, jak bardzo tęskni On do chwili, gdy uświadomisz sobie swój stan i nawrócisz się do Niego całym sercem!

Nie musiałeś obrabować banku, dokonać napadu lub popełnić inne ciężkie przestępstwo, za które osadzają w więzieniu. Ale każdy człowiek jest więźniem własnego „JA”, i już z natury więźniem grzechu.

Czy odczułeś kiedyś osobiście, że ciężar grzechu jest dla ciebie brzemieniem nie do zniesienia? Czy zapragnąłeś się go pozbyć?

Jeśli tak, to uczyń podobnie jak ów młodzieniec, o którym opowiada Biblia – Syn Marnotrawny.

On odszedł z domu swego ojca i z dala od niego żył grzesznym życiem. Aż zrozumiał, że już tak dalej żyć nie potrafi. I wtedy postanowił, że powróci do ojca:

– „Wstanę i pójdę do mego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie!” (Łk 15,18).  – Wstał i poszedł do ojca.

Z pewnością w drodze był niespokojny i miał wątpliwości, podobnie jak ów młody mężczyzna z pociągu. Kiedy jednak ujrzał jabłoń pełną białych wstążek, w jego serce wstąpiła otucha i nieopisana radość:

– „A kiedy jeszcze był daleko, ujrzał go ojciec jego, użalił się i podbiegłszy, rzucił mu się na szyję i pocałował go.” (Łk 15,20).

Ta Boża miłość czeka również na Ciebie! Szczęśliwy, komu odpuszczono!

Jeszcze dzisiaj możesz posiąść to szczęście!